Tempcold AZS PW - Było blisko...

Tempcold AZS Politechnika Warszawska przez większość spotkania prowadził z walczącym o awans do play-off, Sokołem Łańcut, jednak po wielkich emocjach i dwóch dogrywkach, ostatecznie przegrał 93:96.
Początek meczu nie ułożył się po myśli gospodarzy, walczących o jak najlepszą pozycję przed walką o utrzymanie. Goście zaczęli od szybkiego prowadzenia. Grająca dobrze u siebie Politechnika wzmocniona Piotrem Pamułą i Jarosławem Mokrosem szybko odpowiedziała i objęła prowadzenie.
AZS grał dobrze zarówno w obronie jak i w ataku. Goście mający świadomość stawki meczu wydawali się nieco spięci i pozwolili narzucić Politechnice swój styl gry. Dzięki temu to drużyna z Warszawy prowadziła do przerwy 42:33.
Po przerwie Sokół wyszedł odmieniony. Gracze z Łańcuta błyskawicznie odrobili stratę do jednego punktu, ale waleczni gospodarze potrafili odpowiedzieć i utrzymać prowadzenie do końca trzeciej kwarty. Przed ostatnią częścią gry wydawało się, że po raz kolejny AZS we własnej hali pokona faworyzowanego rywala.
W czwartej kwarcie goście systematycznie odrabiali jednak straty. Powoli zbliżali się do Politechniki i po raz kolejny zapowiadała się wyrównana i emocjonująca końcówka. Goście celnymi rzutami osobistymi doprowadzili do dogrywki, a rzutu równo z syreną nie trafił Piotr Pamuła.
W dogrywce nadal Politechnika miała przewagę, lecz goście co chwilę wyrównywali celnymi osobistymi. W końcówce pierwszej dogrywki, mający trzypunktową przewagę gospodarze, faulowali przy rzucie za trzy i na tablicy znów widniał remis.
Przed drugą dogrywką na ławce Politechniki widać było zdenerwowanie. Świadomość tego, że wygrana dwukrotnie wymknęła się im z rąk, źle wpłynęła na graczy AZS-u. Zmotywowanym graczom Sokoła wychodziło, natomiast prawie wszystko. O zwycięstwie gości przesądziły przede wszystkim rzuty wolne. Sam bohater meczu – Rafał Glapiński trafił 21 na 28 rzutów osobistych, przy zaledwie 15 próbach całej drużyny Tempcoldu.
- Nie jestem w stanie nic teraz powiedzieć. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że udało nam się wygrać w Warszawie. Graliśmy z nożem na gardle, w pierwszej połowie nam nie szło, ale udało nam się podnieść i wygrać ten trudny mecz, na trudnym terenie. Gdy trafiłem wolne i doprowadziliśmy do dogrywki wiedzieliśmy, ze tego meczu nie możemy już przegrać i tak właśnie się stało – mówił po meczu szczęśliwy Rafał Glapiński.
- Mieliśmy dwa rzuty na zwycięstwo niestety dwa razy się nie udało. W takich sytuacjach zawsze lepiej gra się w dogrywce drużynie, która dogoniła rywali. Szkoda bardzo tego meczu, bo bardzo zależało nam na zwycięstwie i mieliśmy je na wyciągnięcie ręki. Niestety zawodnikom Sokoła udało się to zwycięstwo wyrwać z naszych rąk – komentował zawodnik Politechniki Michał Michalak.
Mecz odbył się dzięki wsparciu finansowemu m.st. Warszawy
| « poprzednie | następne » |











