AZS PW

23.10.10
AZS Politechnika - Spójnia Stargard Szczeciński 77:68


AZS Politechnika nie zwalnia tempa i po 6. kolejce I ligi nadal pozostaje niepokonana. Tym razem liderom I ligi nie podołał zespół Spójni Stargard Szczeciński przegrywając w Warszawie 68:77.

Wynik meczu otworzył celnym rzutem Roman Szymański. Spójnia od pierwszych akcji swoich szans w ataku szukała pod koszem. Skutecznie grał doświadczony Wiktor Grudziński, który wykorzystywał swoje przewagi nad młodym Szymańskim. Po sześciu minutach pierwsze większe prowadzenie objęli goście po dwóch celnych trójkach lidera asyst I ligi, Marcina Stokłosy. AZS szybko jednak odpowiedział rzutem Jarosława Mokrosa. Po pierwszej kwarcie AZS prowadził 17:14.

N początku drugiej kwarty swoje trzecie przewinienia popełnili Wiktor Grudziński i Jerzy Koszuta. Politechnika wykorzystała brak najskuteczniejszego gracza gości. Skuteczny pod koszem był kapitan AZs-u Leszek Karwowski. Jednak z dystansu kosz gospodarzy nadal dziurawił Stokłosa i Politechnika nie mogła odskoczyć rywalom. Na uwagę zasługiwała rotacja trenera Mladena Starcevića. Najdłużej w pierwszej połowie na boisku przebywał Piotr Pamuła- niespełna 12 minut. Taka rotacja umożliwiała Politechnice bardzo dużą intensywność gry w obronie. Po pierwszej połowie AZS prowadził 39:27.

Trzecią kwartę goście rozpoczęli od 7 punktów z rzędu i błyskawicznie zmniejszyli straty. Serię Spójni celną trójką przerwał Michał Nowakowski, jednak dwie trójki z rzędu Marcina Stokłosy zmusiły trenera Starcevića do wzięcia czasu. Przerwa pozwoliła opanować grę gospodarzom, jednak prowadzenie zmalało do 2 punktów. Przez ostatnie 5 minut trzeciej kwarty, gra toczyła się kosz za kosz.  Przed ostatnim gwizdkiem w trzeciej kwarcie cztery faule na koncie mieli zarówno Wiktor Grudziński jak i Marcin Stokłosa. Zawodnicy Politechniki wykorzystali tę sytuację i odzyskali przewagę. Przed ostatnią kwartą AZS prowadził 58:52.

Czwarta część gry rozpoczęła się od nieskutecznych akcji z obu stron. Pięć punktów z rzędu zdobył najskuteczniejszy gracz meczu Marcin Stokłosa, ale ponownie błyskawicznie odpowiedział Mokros. Na 7 minut przed końcem meczu Stokłosa popełnił piąte przewinienie i musiał opuścić boisko. Politechnika rzucała z fatalną skutecznością rzuty osobiste, co pozwalało gościom utrzymywać się w grze. W końcówce ciężar zdobywania punktów na swoje barki wziął Piotr Pamuła. To dzięki jego trafieniom Politechnika utrzymywała kilkupunktowe prowadzenie aż do samego końca.